Anthony Kiedis – Scar Tissue

Przede wszystkim, książka nie jest o ani muzyce, ani o śpiewaniu, ani o zespole. Jest o narkotykach i relacjach Anthony’ego Kiedisa z kobietami. Naturalna tematyka na książkę pierwszą i, zgaduję, że jedyną, którą frontman Red Hot Chili Peppers wyda.

Autor utrzymuje, że w szkole nauczycielka angielskiego zachęcała go do rozwijania swojego pisarskiego talentu. Nastoletni Tony chyba jej nie posłuchał, bo chociaż na okładce przyznaje, że pisze z pomocą co-writera, w liczącym 480 stron tekście prawie nigdy nie wybija się nad przeciętną, nieoryginalną, mało emocjonującą narrację. W niewielkim stopniu rekompensują to kilkakrotnie cytowane teksty piosenek, bardziej malownicze, o wiele bliższe charakterowi osoby stojącej za swoją biograficzną książką.

Bez wątpienia największą zaletą oraz szczerze fascynującą częścią jest część pierwsza: Kiedis opowiada historię swojego życia od momentu poczęcia aż do zdobycia międzynarodowej sławy z zespołem (między Mother’s Milk a Blood Sugar Sex Magik). Upstrzona jest fragmentami głupkowato śmiesznymi, bulwersującymi, trzymającymi w napięciu, a co najważniejsze, sprawia wrażenie niekłamanej relacji z życia i czasów młodego człowieka mającego duży talent, małe-duże problemy i olbrzymi tupet. Szkoda, że nie natknąłem się na to wydawnictwo kilka lat wcześniej, na pewno skopiowałbym od nastoletniego, świrowatego Kiedisa kilka sztuczek. Szczerze zasmuca fakt, że następuje bardzo wyraźne załamanie: im dłużej Kiedis opowiada o swoich przypadkach, tym częściej miałem wrażenie, że to samo działo się już wcześniej, kolejne rozdziały są odbijane z tej samej matrycy. Na koniec kolejne rozczarowanie, gdyż mojej ulubionej płycie By the Way Anthony poświęcił nie więcej niż dziesięć zdań.

Do niedawna znałem tylko urywki katalogu Red Hot Chili Peppers z okresu 1991-2002, których słuchałem jako dzieciak, kiedy wydawali Californication i By the Way. Dosłownie miesiące temu zacząłem słuchać ich wcześniejszej muzyki, tylko dlatego, że chciałem usłyszeć, jak brzmieli bez Johna Frusciante. Po lekturze historii Kiedisa czuję się emocjonalnie dwa razy bliżej do piosenek zespołu; zjawisko, którego trudno uniknąć po tego rodzaju poznaniu życiorysu artysty.

Reklamy