Jack Kerouac – On the Road

„W drodze” jest moją ulubioną książką i prawdopodobnie najważniejszą książką, jaką przeczytałem. O jej znaczeniu w kulturze świadczą rozsiane po różnych tekstach odniesienia i fakt, że można znaleźć ją w kilku egzemplarzach w EMPiK-u. Niedawno, udzielając okropnego wywiadu, Andrzej Stasiuk powiedział, że uczestniczył ze swoim kolegą w geriatrycznej wersji „On the Road”.

W moim wydaniu zajmuje 280 niewielkim drukiem. Nie wiem, czy ktoś przeczytał ją jednym tchem. Mi jej przeczytanie zajęło dłużej niż Jackowi Kerouakowi napisanie jej – legenda mówi, że pierwszy szkic powstał w trzy tygodnie, które autor spędził przy maszynie do pisania będąc pod wpływem jakiegoś pobudzającego narkotyku. Naprawdę powieść zajęła trzy lata życia i sporządzania notatek z epickiej podróży przez Stany Zjednoczone na wskroś dwa razy i na południe do Meksyku, które przetworzone na formę książkową unieśmiertelniły życie i czasy autora. Kerouac posłużył się oczywiście roman à clef i wszyscy doskonale wiedzieli o kogo chodzi: pojawiają się takie figury jak William S. Burroughs, Allen Ginsberg i kilku mniej znanych pisarzy jego pokolenia, ale przede wszystkim pojawia się mistyczna, heroiczna figura, Neal Cassady.

Pomimo tego, że cały czas nawija narrator, głównym bohaterem jest Neal Cassady, wydaje mi się (i są na to dowody w treści), że Kerouac inaczej nie mógł, że jego misją dziejową było podążać za Cassadym, jak ewangelista za swoim Chrystusem, i faktycznie, dzieło ma wymiar niewiele niższy od biblijnego, pojawiają się w nim podobne motywy, jakubowe, chrystusowe, dawidowe, nawet język momentami staje się podobny językowi narratorów Biblii – I was passing Lucky Strikes to the other boys – jedno z najlepszych zdań w tej powieści. Gramatyka, której używa Kerouac i której używali inni bitnicy, w szczególności Ginsberg, słyszałem, że mogła nadać rytm całej literackiej dekadzie, a echa tego rytmu, delay, słyszymy cały czas, na przykład Stasiuk o tym bredzi, niewiarygodne.

Najbardziej podobała mi się wycieczka do Meksyku, gdzie niemal wszystkie wątki znajdują jakiekolwiek rozstrzygnięcie i język narratora staje się najbarwniejszy, i z rozrzuconej po USA podróży trasa przekracza granicę kraju.

Kilka dni temu na festiwalu w Cannes premierowała ekranizacja „On the Road”, nie mam zamiaru czytać recenzji, dopóki filmu nie zobaczę. Z tego, co widziałem, to wydarzenie nie ma wielkiego pokrycia w mediach, ale otworzyli ciekawą stronę WWW, kerouac.net, która prawdopodobnie trochę lepiej radzi sobie z opisem tego wpływowego dzieła, i chociaż mógłbym rozpisać się trochę więcej o istocie tej znakomitej powieści, odsyłam na tę stronę WWW, która z kolei odsyła na hasła na Wikipedii, i po tym możesz się poczuć odesłany do biblioteki, aby wypożyczyć egzemplarz na 30 dni.

Reklamy